Się narobiło. Marketing w social media. Jednak.

26 lipca 2016

Blog o tworzeniu nowej firmy na żywo – StartupLive.pl – narodził się dokładnie wczoraj. Było jasne, że samo „power on” nie wystarczy, aby grono jego czytelników przebiło liczbę dwa, na którą składał się autor i żona autora. Liczyłem na marketing w social media. I miałem rację.

Sam produkt to za mało. Marketing w social media.

Samo uruchomienie usługi, jak dobra by nie była, to za mało, żeby czerpać z niej dochód. W dniu debiutu wiesz o niej Ty, Twoja rodzina, bliżsi znajomi, koniec. Jedną z podstawowych bolączek młodych przedsiębiorców i w ogóle start-upów jest brak przemyślanej strategii marketingowej, zła strategia marketingowa lub brak pieniędzy na realizację planu marketingowego. Dla StartupLive.pl wybrałem marketing w social media jako trampolinę do zdobycia uwagi pierwszych czytelników. Może banalne, ale pierwszy mały sukces stał się faktem.

StartupLive.pl – co się zdarzyło pierwszego dnia.

W żołnierskim skrócie, poniżej skrót wydarzeń (godziny orientacyjne) z dnia wczorajszego:

10:30 – 12:30 – tworzenie pierwszego wpisu na blog

12:30 – 14:00 – przeglądanie stron bloga (Misja, O mnie, Współpraca) w ramach ostatnich poprawek redakcyjnych

14:00 – włączenie pierwszego wpisu na StartupLive.pl, uruchomienie osobistego profilu i profilu bloga na Facebook-u; Zaznaczam przy tym, że profile były zupełnie świeże, bez znajomych, bez postów, zupełne zero.

14:00 – 17:00 – zapraszanie znajomych na Facebook-u, odpowiadanie na pierwsze komentarze na Facebook-u i na blogu; W międzyczasie udostępnienie linka do pierwszego wpisu na profilu na LinkedIn (tam byli już znajomi 🙂 )

Zbiory dnia pierwszego – Google Analitycs

Poniżej zrzut ekranu, jak oglądalność StartupLive wzrosła z dziennego poziomu 0 (słownie: zero – Google Analitycs nie liczy oglądalności autorów bloga) do blisko 200:

oglądalność StartupLive dzień 1

Mało czy dużo? Ile trzeba wydać pieniędzy i poświęcić czasu, żeby skutecznie dotrzeć do dwustu klientów poza internetem? Na pewno więcej niż zero, a dokładnie tyle fizycznie zainwestowałem (zero) dotąd w marketing. Jak dla mnie super. Dobra nasza 🙂

Facebook, przyjacielu!

Przez długi czas (do startu StartupLive.pl) miałem dość defensywne podejście do Facebook-a. W duchu dbałości o ochronę prywatności uznałem, że profil na FB nie jest dla mnie. Wczoraj po krótkiej rozmowie z Markiem Zuckerbergiem (słaby żart 🙂 ) przeprosiłem się z największym serwisem społecznościowym na świecie. Zgoda buduje, co potwierdza grafika poniżej:

ruch StartupLive źródła dzień 1

Jak widać, blisko 80% z wczorajszego ruchu na stronie pochodziło z serwisów społecznościowych. Poniżej widać dominację FB.

źródła ruchu serwisy społecznościowe dzień 1

Sceptycy powiedzą, że zadziałał efekt świeżości: „Teraz będzie tylko gorzej!”.  I będą mieli rację, o ile okaże się, że wpisy na blogu będą bezwartościową, marketingową papką.

Jeżeli tak uznacie to naturalnie nie będziecie marnować czasu na odwiedzanie StartupLive.pl – blog stanie się moim indywidualnym, choć publicznym pamiętnikiem.

Jeżeli dojdziecie do wniosku, że wpisy na blogu jednak inspirują i wnoszą wartość? – Sceptycy będą w błędzie, a blog z sukcesem będzie realizował misję.

Niezmiennie zapraszam do polecania StartupLive.pl znajomym, szczególnie na Facebooku 🙂 .

Miłego 🙂

Tymczasem zostań moim wspólnikiem!

  • Trzymam kciuki, również rozważałem szczere opisywanie wszystkich działań w firmie krok po kroku, podobnie jak robi to Groovehq.

    • Bartek

      Dzięki 🙂

  • Na razie jestem na drugim wpisie więc nie wiem czy zależy Panu na jakości czy na ilości. Nie mniej – uważam, że inwestując w reklamy na facebooku najlepiej bedzie skupić sie na micro-targetingu. Fakt – zabierze to dużo czasu. Ale znaczonco obetnie koszta a fakt, że celuje się we własciwych odbiorców zamiast rzucając pieniędzmi na oślep z pewnością się opłaci. Wiem, że celem jest stworzenie jak największego zasięgu jak najniższym kosztem ale podparcie się nawet skromnym budżetem na dobrze stargetowane reklamy zaowocuje efektem śniegowej kuli – ergo – im wczesniej tym lepiej. Kwestia druga – poza fanpagem warto stworzyć grupę – informacje publikowane na fanpage’u nie docieraja do wszystkich osób sledzących go (oczywiście po to by wymusić wykupowanie reklam) – natomiast o treściach zamieszczanych w grupach sa informowani wszyscy zrzeszeni.

    • Bartek

      Dzięki za ten komentarz. Moje działania na FB na tą chwilę mają charakter zupełnie spontaniczny, nie poparty żadnym budżetem. Założyłem profil na FB jakieś trzy tygodnie temu i dopiero uczę się tego narzędzia. Wsłucham się w Twoje rady Zbyszku i pomyślę, jak je zastosować u siebie.